Latest Blogs
kalisz
**Widok z góry na ulicę w Kaliszu.** Zdjęcia przedstawiają widoki z góry, często z perspektywy ukośnej, ukazując architekturę miejską i jej relacje do otoczenia. Widać mury, drzewa, okna, a także elementy infrastruktury takie jak znaki drogowe lub ogrodzenie.
lost dream of nowhere
**Wizualny zespół, który nie jest zbyt wyraźnie skierowany do jednego miejsca.** Zdjęcia w kolekcji *lost dream of nowhere* tworzą abstrakcyjną i nastrojową narrację o przestrzeni, która się rozmywa.
kraj-obrazy
Widok na betonowe łuki z nazwami obozów koncentracyjnych, pokryte śniegiem w zimowy dzień. Zdjęcia ukazują przestrzeń, która jest jednocześnie architekturą i narracją – nie tylko budowlą, ale także symbolem pamięci.
Malta Zimą
Malta kojarzy się z pocztówką: słońce, błękit, „wyspa na weekend”. A ja chcę ją potraktować jak miejsce warstwowe: nad wodą i pod wodą, na ziemi i pod ziemią, w historii i w bardzo współczesnych przepływach pieniędzy, wpływów i ludzi.
To jest otwarcie serii MALTA. Zaczynamy od pierwszych godzin po przylocie (wraz z małą przygodą), a potem wchodzimy w Valletta i jej kontekst: brytyjskie dziedzictwo, semickie korzenie języka, chrześcijaństwo w katolickim wydaniu, ale też ciemniejsza strona „stabilnego systemu” – wyspa jako bezpieczna przystań dla kapitału, nieruchomości i pośredników. Pojawia się też postać Daphne Caruana Galizii i pytanie o cenę, jaką małe społeczeństwo płaci za „normalność” sprzedawaną na zewnątrz.
MAC/CCB (Museum of Contemporary Art w Centro Cultural de Belém)
to jest rewelacyjna kolekcja i świetna lekcja XX-wiecznej (i późniejszej) sztuki oraz tego, jak Europa buduje sobie wyobraźnię o samej sobie. Natomiast nie znalazłem tam wielu prac, które byłyby dla mnie realnie „współczesne” w sensie świeżego napięcia i nowych tematów. Bardziej: mocne nazwiska i idee już osadzone w kanonie, świetnie pokazane w bardzo dobrej przestrzeni.
Co w MAC/CCB działa najmocniej
Pierwsza rzecz to sama architektura i rytm CCB. Duże, chłodne, modularne przestrzenie robią robotę, bo odklejają cię od turystycznej narracji Belém. To muzeum, w którym łatwiej myśleć niż „zaliczać”.
Oddech Józefa
Program był prosty i brutalnie intensywny: trzy dni wspólnego bycia, oglądania, grania, performowania i pokazywania wideo z prywatnych kolekcji. Wystąpienia Ewy Zarzyckiej, koncert Marcina Krzyżanowskiego, działania „Smutnych Kobiet”, performanse Oli Kozioł, wideo z archiwów Robakowskiego i Dariusza Bieńkowskiego, a do tego obecność kolejnych artystek i artystów – od Karoliny Wojtas po Małgorzatę Marię Potocką.